Optymalizacja i sterowanie systemem grzewczym

Optymalizacja i sterowanie systemem grzewczym

Gdzie szukać możliwości do zaoszczędzenia na ogrzewaniu domu? Czy kluczem do płacenia niższych rachunków za paliwo jest stosowanie najnowocześniejszej technologii? Czy za niską cenę eksploatacji, trzeba zapłacić wysoką ceną inwestycji?- pytamy naszego eksperta, Sławomira Jacha, specjalistę w zakresie systemów grzewczych, właściciela firmy Optimumtech.

Oczywiście, nowe technologie rozwiązują problemy i bolączki poprzednich systemów. Należy jednak pamiętać, że w Polsce nie istnieje żaden system weryfikacji najnowszych rozwiązań i eksperymentów, problemem jest także nasz indywidualizm - instalacjami zajmuje się każdy. Efekt tego jest taki, że stare instalacje grzewcze pracują bardzo nieefektywnie, bo są zrobiono bez jakichkolwiek projektów, a często z bardzo tanich materiałów. Nikt nie zwraca uwagi na dobór średnic rur, odpowiednie przepływy cieczy grzewczej, czy dobór  pomp obiegowych. Panują podwórkowe pomysły i rozwiązania.

Okazuje się, że zmniejszenie kosztów grzewczych tkwi przede wszystkim w optymalizacji i odpowiednim doborze urządzeń. Bardzo złą i niestety częstą praktyką jest np. przewymiarowanie źródeł ciepła. Inwestorzy wierzą, że musi być zapas w możliwościach kotła, by „w razie czego” zawsze grzał, nawet przy -20 st. C. Jest to całkowicie chybiona teoria i powoduje nieefektywną pracę instalacji i nadmierną jej eksploatację. Do katalogowych projektów typowych domów jednorodzinnych, których sprzedaje się i realizuje najwięcej, bardzo często dokładane są źle dobrane projekty instalacji grzewczej i wentylacyjnej - z reguły właśnie przewymiarowane. 

Zatem najważniejszą sprawą przy optymalnym doborze systemu jest instalacja „szyta na miarę”, poprzedzona dokładnymi obliczeniami. 
Gdzie można jeszcze znaleźć oszczędności? W jak najdokładniejszym sterowania układem grzewczym i przewidywaniu skutków jego działania. Energię należy zużywać tylko wtedy, kiedy jest potrzebna i tylko tyle, ile jest jej potrzebnej. Nie trzeba wymieniać całego systemu, by mieć tańsze i niezawodne ciepło w domu. Optymalizowanie istniejącej instalacji przez  zwiększanie jej średnic, powiększanie powierzchni grzewczych i odpowiednie sterowanie, to pierwszy krok do oszczędności. Problem w tym, że najtańsze systemy grzewcze nie bardzo dają się sterować i większość energii ucieka w komin (np. przy użyciu paliw stałych: węgla, drewna), a sadza, kurz i korozja powodują także znaczne pogorszenie jakości nie konserwowanej instalacji. Często więc okazuje się, że ze starym i tanim systemem grzewczym niewiele da się dobrego zrobić. 

Jaki system grzewczy jest optymalny – pod względem wydajności i oszczędności – złożony z różnych alternatywnych źródeł ciepła, czy bazujący na jednym urządzeniu? A może zależy to od konkretnej sytuacji i specyfiki domu?

Jako serwisant naoglądałem się różnych kotłowni i nowatorskich rozwiązań łączenia systemów grzewczych. Wielorakość i nadmierna redundancja to ogromny polski problem, w tej chwili także społeczny. Z uwagi na brak przestrzegania przepisów i ich egzekwowania panuje totalna samowola. Właściciele często uważają, że we własnym domu można robić co się komu podoba, bez względu na to, co jest rzeczywiście potrzebne i konieczne, a co wręcz szkodliwe. Marnowanie energii i zasobów paliw jest u nas ogromne. Oprócz tego, nie ma zaufania do specjalistów, którzy negują sposoby ogrzewania i chłodzenia pochodzące od amatorów „z ulicy”.

Nie ma obecnie żadnego uzasadnienia korzyści płynących z instalacji kilku systemów grzewczych, a potoczna opinia, że w ten sposób się oszczędza, nie jest prawdziwa. Przykład najczęściej spotykany to łączenie trzech źródeł ciepła: kotła na paliwo stałe, lub płynne, kominka z płaszczem wodnym i kolektorów słonecznych.

Taki zestaw to prawdziwa bomba serwisowa, po kilku latach użytkowania żaden z tych systemów nie pracuje prawidłowo lub wcale, a koszty serwisowe i obsługi pochłaniają większość pseudooszczędności.  Do tego dochodzi problem gromadzenia odpadów (popiołów) i ciągła konieczność nadzoru nad paleniskiem. Mało kto bierze pod uwagę, projektując system grzewczy domu jednorodzinnego, ewentualne koszty serwisowe, które co roku są coraz większe, a dobrze wyszkolonych serwisantów zaczyna brakować. Nie bierze się także pod uwagę, że ludzie bardzo często zmieniają pracę (średnio co kilka lat) i fachowiec, który instalował nam system grzewczy, nie jest już uchwytny w momencie powstania jego usterki. Kolejny specjalista, który zostaje wezwany do naprawy, najpierw spędza mnóstwo czasu na rozwikłanie zagadki, jak system działa, a potem wprowadza swoje „nowatorskie” rozwiązania.  Po kilku latach historia się powtarza.

Kominek z płaszczem wodnym, włączony do instalacji c.o., to chyba najbardziej nietrafiony pomysł. Jest to system wysoce awaryjny, a aby go prawidłowo zainstalować, należy poświęcić duże środki finansowe. Brak sterowania powoduje częste przegrzewanie i „gotowania się” instalacji, co niszczy naczynia przeponowe, manometry, pompy obiegowe i inne elementy systemu. To samo dotyczy kolektorów słonecznych, które produkują ogromne ilości energii w czasie, kiedy jej nie potrzebujemy. Nie możemy nimi sterować, ani planować produkcji energii cieplnej. Sądzę że system grzewczy powinien być dobrze zaplanowany i wykonany – im mniej ma elementów i składowych, tym lepiej. Powinien także spełniać oczekiwania inwestora. 







Biuletyn Informacyjny CDC24 prosto na Twoją skrzynkę

Dodaj Usuń
Administratorem Danych Osobowych jest...